
Nie wiem nic o aferze hazardowej ani wyborach prezydenckich a jedyne informacje o świecie trafiają do mnie ze sporadycznie porywanego w drodze do pracy darmowego 'Metra'.
W czwartek na przykład na pierwszej stronie znalazła się informacja, że Polska została haniebnie zaatakowana przez śnieżycę Miriam. Abstrahując od tego, że Miriam jest niżem a nie śnieżycą, zacząłem się zastanawiać, kto do cholery ją tak nazwał.
Miriam. To dobre imię, ale dla transseksualisty z reality show a nie dla huraganu (tak, tak, niżu), który napierdala z prędkością 90km/h. Ok, w tym przypadku jedynie paru Ślązaków zostało bez prądu, ale taka Katrina w 2005 zabiła prawie dwa tysiące ludzi. Kto wie ile osób zachowałoby życie, gdyby huragan nazywał się nieco groźniej?
Gdybym to ja mieszkał w Nowym Orleanie i usłyszał, że nadchodzi wichura o imieniu Katrina, zamknąłbym szczelnie lufcik i stwierdził, że przyjmę tę zdzirę na klatę. Ale gdybym usłyszał, że nadciąga huragan Rozpierdalacz, spieprzałbym od razu i nie oglądał się za siebie.
Dlatego też, dla dobra ludzkości (a przynajmniej części ludzkości żyjącej w wyjątkowo wietrznych miejscach), stworzyłem poprawioną listę imion huraganów, które - po zatwierdzeniu przez Światową Organizację Meteorologiczną - będą nosić nazwy norweskich zespołów black metalowych:
Allfader, Ansur
Borknagar
Cor Scorpii
Dødheimsgard
Einherjer
Frosthardr
Gorgoroth, Gehenna, Grimfist
Helheim
Ildjarn, Isengard
Koldbrann
Lengsel
Mayhem, Morgul
Natterfrost, Neetzach
Ov Hell, Orcustus
Pantheon
Ragnarok
Sturmgeist
Trelldom
Urgehal
Vaakevandring, Vreid
Windir
Zyklon
Nie ma za co.